|
|
Film
Tak, muszę się przyznać... Jestem kinomanem :-) Chodzenie do kina na dobre
filmy jest jednym z moich ulubionych sposobów rozrywki. Szczególną sympatią
darzę multiplex Multikino, z uwagi na wielkość ekranu i jakość dźwięku,
człowieka wprost wbija w fotel. Problem w tym, że najbliższe memu miejscu
zamieszkania Multikino znajduje się w odległości ponad 20 kilometrów.
Częściej przez to bywam w Cinema City, które jednak jest od Multikina
słabsze pod względem wygody foteli oraz jakości obrazu i dźwięku. Co
do zwykłych, jednosalowych kin, to niestety nie odpowiada mi w nich mały
wybór repertuaru. Człowiek jest tam skazany na jeden film "klepany" przez
dwa tygodnie.
Jaki rodzaj filmu mnie fascynuje? No cóż, nie jestem fanem nurtów kina
tzw. ambitnego, jednak nie do końca chłonę też superprodukcje. Owszem,
filmy kasowe to jest to, ponieważ są z reguły mocno dociągnięte do
wysokiego poziomu, z uwagi na poniesione przez producentów koszty, jednak
niestety nie wszystkie. Dobry w moim mniemaniu film, musi wciągać i
zaskakiwać. Nie może być "szyty grubymi nićmi", ponieważ to dekoncentruje.
Lubię filmy akcji, ale tylko takie, w których istnieje jakieś
prawdopodobieństwo wydarzenia się pokazywanych w nich zdarzeń, nie naciągane.
Lubię fimy sensacyjne, z uwagi na zwroty akcji i dreszczyk emocji
towarzyszący ich fabule. Lubię filmy fantastyczne, ponieważ uwalniają
wyobraźnię, odrywając człowieka na moment od rzeczywistości. Komedie, ale
tylko inteligentne - bez durnych gagów, raczej sytuacyjne. Podsumowując,
lubię filmy dopracowane, zaskakujące i dające do myślenia.
Ulubieni aktorzy? Z krajowych: Marek Kondrat, Bogusław Linda, Janusz Gajos,
Krzysztof Kowalewski. Zagraniczni: Robert De Niro, Al Pacino, Mel Gibson,
Bruce Willis, Kevin Spacey, Nicolas Cage, George Clooney.
Mój "Top 10" z ostatnich paru lat:
- Matrix - no cóż, nie jestem oryginalny :-)
- Terminator 3
- Rozgrywka - Robert De Niro w roli kasiarza
- Solaris
- Equilibrium
- Pieniądze to nie wszystko - cała prawda o Polsce
- Przyczajony tygrys, ukryty smok - za baśniowy urok
- Pułkownik Kwiatkowski
- Impostor - Test na człowieczeństwo
- Raport mniejszości
Mój "Bottom 5" - największe rozczarowania:
- Piraci z Karaibów
- Władca pierścieni - usypiacz
- Liga niezwykłych dżentelmenów
- Poniedziałek
- Hulk
Poniżej dołączam kilka moich minirecenzji filmów, które opublikowano w
film.onet.pl
Haker - Świat oczami nastolatka
Bardzo zabawna historyjka przedstawiająca świat na różowo. Fabuła filmu
związana jest ze spełniającymi się łatwo marzeniami dwóch kilkunastoletnich
chłopców, odarta z całej otoczki rzeczywistego, dużo bardziej złożonego
świata. Oglądając film przypomniałem sobie swoją wizję świata, jaką miałem
20 lat temu, gdy nie miałem zbyt wielu obciążeń związanych z dorosłością
i realnym światem.
Wrażenie patrzenia przez różowe okulary nie opuszczało mnie przez cały czas
trwania filmu. W sumie film oceniam pozytywnie, jednak trudno będzie
zaakceptować naiwność jego fabuły ludziom realnie oceniającym rzeczywistość.
No cóż, ale to przecież komedia.
Poza tym jako osoba znająca zagadnienia związane z systemami sieciowymi mam
spore zastrzeżenia co do scen związanych z "hackowaniem" i komputerami. Nie
jest to jednak wyjątek, gdyż w większości produkcji filmowych (również
hollywoodzkich), realność scen przedstawiających obraz na monitorze komputera
nie wiąże się za bardzo z rzeczywistością. Czy tak trudno byłoby pokazać
prawdziwy terminal z fragmentami wpisywanych komend unixowych? Myślę jednak,
że to wina doboru niewłaściwego konsultanta do spraw komputerowych.
Oceniam film pozytywnie. Zabawna historia, zabawnie opowiedziana, jednak idąc
do kina trzeba przygotować się na niezbyt dosłowne jej przyjmowanie, mimo
pozornych związków z rzeczywistością.
Za szybcy, za wściekli... - Za płytcy, za płascy...
Hmm... Właściwie to film "Za szybcy, za wściekli" nie zasługuje
na to by o nim pisać... Ponieważ jednak trzy pozytywne recenzje już są, dla
równowagi napiszę też negatywną. Nie jestem złośliwy broń Boże, obejrzałem
film do końca, więc moja opinia jest uczciwa.
Po pierwsze: film dla siedemnastolatków i to nie dla tych bardziej
rozwiniętych umysłowo. Po drugie: film niskobudżetowy. Dlaczego akcja
rozgrywa się w Miami? Tańsze plany filmowe... Po trzecie: fabuła jest taka,
jak tytuł mojej recenzji: płytka i płaska.
Jakiś ZŁY Carter Verone próbuje przemycić parę milionów dolarów z miasta na
lotnisko i wynajmuje w tym celu dwóch kierowców, których w ramach zapłaty
zamierza zabić. Zamiast przewieźć pieniążki po cichu, to człowiek ten nadaje
całej sprawie rozgłosu terroryzując lokalnego szefa policji. W dodatku FBI
zastawia się na tego ZŁEGO, nie potrafiąc go dopaść bez pomocy głównych
bohaterów. Luuudzie... Litości, żeby na bazie takiej fabuły budować film,
przecież to jakaś żałosna szopka.
Śmieszyły mnie też, jako kierowcę z dość długim stażem, niektóre sceny
pościgów/wyścigów. Owszem, mogą się one podobać, o ile samemu nie jest się
kierowcą. Rzeczywistość niestety jest inna od tej przedstawionej w tym
filmie. Najgorsze, że płascy umysłowo młodziani coraz częściej wzorują się
na tego typu filmach i szarżują naszymi ulicami, hałasując przy tym obciętymi
tłumikami i stwarzając realne zagrożenie swoją samobójczą (i zabójczą) jazdą.
Nie chcę truć, ale widziałem parę dni temu, jak taki podświetlony neonem
"cool driver" przejechał na czerwonym, omal nie wpadając na pieszych.
No cóż, taka już rola filmów, po części kształtują naszą rzeczywistość - na
dobre i na złe :-(
Pomimo, że pierwsza część również mnie nie zachwyciła, to jednak była o niebo
ciekawsza. Według mnie "Za szybcy, za wściekli" nie zasługuje na
obejrzenie, chyba że w ramach bardzo nudnego popołudnia. I tym pesymistycznym
akcentem zakończę swoją recenzję.
Sekcja 8
Wszystko wskazywało na to, że to kolejny film, w którym wojskowy śledczy
próbuje dociec prawdy na temat kolejnej afery w koszarach. Travolta grał
już taką postać w filmie "Sprawa honoru. Córka generała".
Podobnych filmów też już kilka było i na dobrą sprawę "Sekcja 8"
nie różniłaby się od nich, gdyby nie dużo większa ilość zwrotów akcji, jaką
nam w tym filmie zaaplikowano.
Film zasłuzyłby jednak mimo to na ocenę raczej średnią, gdyby nie jego
zakończenie. Zaskoczyło mnie i zarazem rozbawiło, dzięki czemu oceniam
"Sekcję 8" pozytywnie. Wyjaśnienie całej fabuły - słowo klucz
pada właściwie jako ostatnie w tym filmie. Wszystko wcześniej jest swoistą
grą pozorów. Trzeba kilku minut, żeby to wszystko sobie w głowie poukładać.
Główna bohaterka ma (jak widać po jej opadniętej szczęce) podobny dylemat.
Czytając komentarze do filmu widzę, że wiele osób w dalszym ciągu ma problemy
ze zrozumieniem czym właściwie była tytułowa Sekcja 8 :-)
Podsumowując - film nie należy do produkcji, które umieściłbym na górnej
półce, ale jeżeli macie wolne popołudnie i przyswajacie jeszcze filmy
o wojskowych dochodzeniach, to naprawdę warto go obejrzeć.
Ilość czytań: 1168
|